wtorek, 8 kwietnia 2014

"Seven Deadly Sins" Corey Taylor

No cóż...ta książka mnie rozczarowała całkowicie. Uparłam się, że przeczytam w oryginale i nie wiem czy to było jednak właściwe podejście, może w języku polskim niektóre opisy, które miały bawić na prawdę bawią.
Przyznaję się bez bicia, że nie zdołałam przejść przez całą książkę, zatrzymałam się w 1/3 i nic nie jest w stanie mnie zmusić do kontynuacji. Być może miało to być swego rodzaju oczyszczenie autora, pogodzenie się ze sobą i ze swoją zakręconą przeszłością, ja niestety mam wrażenie, że było to wydane głównie dla pieniędzy. Corey Taylor opowiada trochę o swoim dzieciństwie, ale głównie o początkach kariery  i jego hulaszczym życiu. Nie jest to jednak okraszone humorem, ale może tak właśnie miało być, może z perspektywy czasu Pan Taylor uważa, że wcale to śmieszne nie było. Jednocześnie miałam wrażenie, że obwinia cały świat o to, co się z nim działo- rodziców, społeczeństwo, znajomości, nie szuka winy w sobie. Twierdzi, że środowisko go ukształtowało i pewnie ma racje, ale ma się wrażenie, że tak mu było wygodnie i przyjmował wszystko na siebie zupełnie nie walcząc o lepsze. Z książki emanuje nienawiść do ludzi i świata, może dlatego tak ciężko to się czyta...

Nie wiem jaka jest puenta, bo jak wspomniałam nie przeczytałam do końca, może kiedyś wrócę, ale aktualnie mam awersje.

Książki na chwilę obecna nie polecam.
Niemniej jednak jako wokalista pan Corey sprawdza się bardzo!

"Dallas ' 63" Stephen King

Już dawno nie żałowałam tak bardzo, że skończyłam czytać...choć w trakcie ciągle mi było mało i chciałam szybko wiedzieć co dalej. Pustka...i jak tu sięgnąć po nową książkę.
King nie jest moim ulubionym pisarzem, jednak jego książkami nie wzgardzę, ba nawet chętnie sięgnę, zwłaszcza, że mój małżonek namiętnie go czytuje, stąd ogromna ilość jego książek u nas w domu. Po Dallas sięgnęłam od niechcenia, bo wszystko co moje przeczytałam...i nie żałuję. Choć zdarzyło mi się czytać już Kinga, także w oryginale, ta książka pochłonęła mnie całkowicie. Pan King przeniósł mnie całkowicie do stworzonego przez siebie świata i jego bohaterów.

Cała akcja toczy się wokół zabójstwa JFK, fakty, które Pan King zbierał jak zwykle skrupulatnie, przeplatają się z fikcją, wszystko okraszone dodatkowo "podróżą" w czasie jaką musi/chce odbyć główny bohater Jack Epping. Choć jego podróż do przeszłości ma na celu jedno, bohater zatraca się jednak w dawnych czasach i żyję w nich pełnią szczęścia, pracuje, odnajduje miłość. Można pokusić się, że dopiero w przeszłości zaznaje spokoju... Niestety jego "misja" nie kończy się szczęśliwie, wywołuje również masę problemów w przyszłości...

Polecam, jeśli ktoś jeszcze nie czytał koniecznie musi.